Berlin ist eine Reise wert – tym szlagierem z lat 50-tych XX wieku ks. proboszcz z berlińskiej parafii św. Wilhelma w 1992 r. przekonywał mnie, że dobrze zrobiłem jadąc tam, by go zastąpić, aby z kolei on mógł wyjechać na leczenie do sanatorium. Dziwnym trafem ta piosenka i wspomnienie mojego pierwszego spotkania z Berlinem odżyło po ostatniej pielgrzymce do Wiślicy i Buska. Dziś z głębokim przekonaniem mogę powtórzyć, że jednak Wiślica jest jeszcze bardziej godna tej szczególnej podróży, jaką jest pielgrzymka, niż wtedy Berlin. Bo o ile Berlin fascynował wtedy klimatem dobrobytu i wolności (dziś na tym ideale widzę skazy i fuszerkę) to Wiślica ustami niemej Kolegiaty Narodzenia NMP ukazuje korzenie autentycznej wolności, prawdy, mądrej cywilizacji, szacunku dla ludzkiej godności i wielu innych wartości, jakimi obdarowało naszą Ojczyznę chrześcijaństwo, które już przeszło tysiąc lat zaszczepia wiarę w duszach Polaków. Najmniejszy kamyk w fundamentach kolegiaty o tym wyraźnie przypomina. Myślę, że nie byłem jedynym, który w takiej perspektywie oglądał eksponaty w Domu Długosza, w Muzeum Archeologicznym czy na Grodzisku.
Właśnie tak odbieram pielgrzymkę do Wiślicy od strony kulturowo-cywilizacyjnej. Byłby to jednak zubożony i niepełny obraz naszego pielgrzymowania, gdybym nie przywołał klimatu uświęconego piękna, poruszenia duszy, radosnego uniesienia, a mówiąc krótko i wprost: tego świętego dotyku łaski, jakim obdarowuje nawiedzających ją wiślicka kolegiata Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Najlepiej sprzyjała temu Msza św. w średniowiecznych murach, z miejscami siedzącymi w neogotyckich stallach kapitulnych. Reszty dopełniła bardzo wyrazista opowieść ks. prał. Andrzeja Waligórskiego – kustosza i proboszcza Kolegiaty, o dziejach tej świątyni oraz wydarzeniach mających znaczenie dla rozwoju Kościoła i polskiej państwowości. Miłą niespodziankę sprawił nam Ks. Proboszcz informacją, że 27 maja o godz. 1700 odprawi za nas Mszę św.
Z kolei Busko wpisze się w naszej pamięci najpierw dobrym obiadem z niespodzianką a po nim nawiedzeniem Sanktuarium Św. Brata Alberta. Ta świątynia już na wejściu zachęca do wyciszenia, zadumy i modlitwy. Chyba coś z tego udało nam się doświadczyć. A dzieje się to za sprawą wystroju który do współczesnej architektury dobrał takie środki artystyczne, które są wierne klasycznej zasadzie, że ściany świątyni to Biblia pauperum (Pismo św. ubogich). I nie oznacza to wcale gorszej jakości. Przykładem tego są choćby tamtejsze oryginalne witraże, czytelne i tak piękne, że trudno od nich oderwać oczy. I uwaga: szkło co do kształtów, kolorystyki i struktury przygotowano technologią cyfrową! Można? Można! To chciałoby się powiedzieć tym gospodarzom nowych świątyń i autorom ich wystroju, z których wierni bardzo szybko wychodzą i lub modląc się patrzą w ziemię.
Takie to przeżycia, wrażenia i refleksje zostały mi w pamięci po sobotniej pielgrzymce do Wiślicy i Buska. O podobnych odczuciach wspominali też inni uczestnicy. Za taki dzień chcemy podziękować Bogu w czasie Mszy św. 7 czerwca (niedziela) o godz. 1000. Bazylika czeka na Was. Zapraszam.
Przy okazji informuję że kolejna pielgrzymka jest w dn. 19-21 czerwca, a trasa wiedzie na pogranicze Lubusko-Wielkopolskie. Koszt 720 zł. Wprawdzie zamówione miejsca noclegowe już „sprzedane”, ale jeśli będą nowi chętni na pewno da się coś dla nich załatwić. Proszę tylko, by do 10 czerwca dokonać opłaty lub potwierdzić wiążącą decyzję o wyjeździe. Do zobaczenia na szlak
u. Ks. Krzysztof



