XIX-wieczny pisarz i filozof amerykański przekonywał, że wdzięczność uszczęśliwia, rozwija i odmładza. A uczestnicy comiesięcznych pielgrzymek z Bazyliki osobiście tego doświadczają. Przecież gdyby było inaczej już dawno ten pomysł byłby martwy. Tymczasem my nadal jeździmy, planujemy kolejne pielgrzymki, z radością wspominamy „zaliczone” miejsca i chyba skrzętnie zachowujemy w pamięci te bardzo osobiste spojrzenia na cudowne wizerunki Matki Bożej oraz szczęśliwe uderzenia naszych serc w świętych miejscach, pełnych Boga.
W lipcu okazją do takich przeżyć było nawiedzenie Sanktuarium Matki Bożej łaskawej Różańcowej w Janowie Lubelskim. Z dziecięcą ufnością stanęliśmy przed jej cudownym wizerunkiem uczestnicząc we Mszy św. i słuchając opowieści tamtejszego wikariusza, ks. Krzysztofa, najpierw o dziejach sanktuarium, a następnie o eksponatach w muzeum parafialnym.
Natomiast wędrówka z p. Waldkiem po janowskim rynku, Porytowym Wzgórzu, w Szklarni do koników biłgorajskich w Szklarni i innych zakątków pomogła nam lepiej zrozumieć ten kawałek Polski, w którym świętość i boskość mogą być blisko człowieka, przemawiać prostymi znakami i niczym kromka chleba, gasić codzienne głody duszy.
Wisienką na pielgrzymkowym torcie była ostatnia stacja: parafialny kościółek w Momotach Górnych, w którym jeszcze mocno pachniało obecnością śp. ks. Kazimierza Pińciurka, budowniczego i twórcy wystroju. Jeśli ktoś chce zobaczyć drewniane niebo, stworzone przez rozmiłowanego w swym powołaniu i służbie kapłana, koniecznie powinien zobaczyć ten wyjątkowy kościół.
Mamy więc za co dziękować. I dziękujmy szczerze, z zapałem i radością, bo… przecież wdzięczność rozwija i odmładza. Uczyńmy to 6 sierpnia w Bazylice na Mszy św. o godz. 1800. A jeśli urlopowe wyjazdy w tym przeszkodzą to pielgrzymujmy tego dnia myślą do Bazyliki NSJ, sławiąc Boga za jego wielkość, piękno i dobroć. Zapraszam. Ks. Krzysztof



